środa, 24 kwietnia 2013

Five.

Już minął tydzień od tego, jak poznałam Harry'ego. Prawie cały tydzień byliśmy nierozłączni. Chodziliśmy ze sobą wszędzie i zawsze. Wczoraj jakby mieliśmy od siebie 'wolne', bo Hazza był w wytwórni. Aż w końcu dzisiaj napisał SMS:
"Cześć! ;*"
"No nareszcie! Czeeeść <3"
"Haha, no co 'nareszcie'? A ty nie masz telefonu? :D"
"Niee.. XD"
"Tak? To z czego piszesz, hm? ;)"
"Ee... z miksera. :D"
"Spoko. :D Może się spotkamy..? "
"Ok, to gdzie i kiedy?"
"Przyjdź do nas o 18, ok?"
"Ok."
Była 15:48 i postanowiłam zacząć się szykować.
Założyłam obcisłe szorty i zwykłą bokserkę. Była już 17:40 i postanowiłam, że już mogę wyjść. Zamówiłam taksówkę. Musiałam poczekać chwilkę, ale krótką. Za 15 min. byłam już u chłopaków. Gdy stałam pod drzwiami i zapukałam, otworzyły się, a w progu stał Harry.
- Cześć. - przywitał się i pocałował mnie w policzek, a ja mu odpowiedziałam. - Wchodź do środka.
Weszłam i znów zobaczyłam już znajome mi te kolory, te wszystkie meble i ich - 4 najcudowniejszych chłopaków na ziemi. A ten piąty stał właśnie obok mnie. W głębi pomieszczenia zauważyłam 2 dziewczyny.
- Kto to? - zapytałam loczka.
- To Eleanor i Danielle, dziewczyny Liama i Lou.
Zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedziała reszta. Chciał, abym poznała Dan i El. Po wejściu do salonu, dziewczyny od razu mnie zauważyły i się przywitały.
- Cześć! Jestem Danielle. - brunetka podała dłoń.
- Eleanor, miło mi. 
- A ja jestem Jessica i również mi miło. - odwzajemniłam uściski i się uśmiechnęłam.
Przesiedzieliśmy w ten sposób cały wieczór. Dziewczyny są wspaniałe! Nigdy nie widziałam tak miłych osób jak one. Mam nadzieję, że mnie polubiły..
- Okej, to my idziemy, tak, Dan? - spytała Eleanor.
- No pasowałoby, już jest późno..
- Tak więc, dobranoc wszystkim! - pożegnały się i wyszły.
- Ja już też się będę zbierać.. - rzekłam, spoglądając w stronę chłopaków.
- Jest już późno, my piliśmy wino i nie ma cię kto odwieźć, więc mogłabyś tutaj zostać, jeśli chcesz... - powiedział Hazz spuszczając wzrok na podłogę.
- No, Jess, Harry chciałby, abyś u nas nocowała. Najbardziej by mu się podobało, gdybyś spała w jego pokoju i łóżku. - śmiał się Lou.
- Louis, idioto! - Harry poczerwieniał, a ja się śmiałam. Bo to żarty, mam nadzieję...haha.
- Nie no, nawet nie mam piżamy...
- Spoko, Hazza może ci pożyczyć swoją koszulę. Będzie długa, więc nie będziesz musiała zakładać bielizny! - śmiał się Boo.
- Zabiję. Cię. Louis! - wydukał z zamkniętymi ustami Hazz.
- Zooooostaaaań!!! - przytulił się do mnie Niallerek.
- Jeśli to nie będzie problemem, to mogę zostać... - powiedziałam niepewnie.
- No coś ty! Żaden problem! - dogadał Liam. - Zaraz pójdę ci przyszykować pokój.
- Nie Liam, nie ma takiej potrzeby! Ona może spać z Harrym! - Louisowi nadal humor dopisywał.
- Przestań! - rzuciłam w niego poduszką, którą wzięłam z sofy.
- Spokojnie, Jess. Nie bulwersuj się tak! 
Gdy skończyłam tą jakże bardzo ciekawą rozmowę z Louisem, poszłam pod prysznic.
*godzinę później*
Po umyciu się, zauważyłam, że nie wzięłam koszulki. Tak więc, owinęłam wokół siebie ręcznik i wyszłam z łazienki.
Po chwili stałam już pod drzwiami Harry'ego. Zapukałam i wychyliłam głowę za drzwi.
- Mogę? - spytałam.
- Jasne, wchodź. - uśmiechnął się do mnie loczek, leżąc na łóżku i oglądając telewizję.

*OCZAMI HARRY'EGO*
Jessica weszła do mojego pokoju w samym ręczniku. Myślałem, że oszaleję! Była prawie naga i to przede mną! Nie wiem, czy wytrzymam tak dłużej...
- Tutaj masz bluzkę... - wręczyłem jej mój ulubiony t-shirt nie odrywając od niej oczu. Była taka piękna...
- Dziękuję. - podziękowała i wyszła. Nie mogłem zasnąć pół nocy po tym, jak widziałem Jess prawie nagą..

*OCZAMI JESSICY*
Zabrałam koszulkę do pokoju i tam ją założyłam i poszłam spać.


____________________________________
Taki tam dziwny rozdział... :/ 

Pa <3

środa, 17 kwietnia 2013

Four.

- Chłopaki, chciałbym wam kogoś przedstawić. - powiedział od razu po tym, jak weszliśmy do pomieszczenia.
- Oo, a kto to? - zapytał Niall, gdy mnie ujrzał.
W momencie, w którym ich zobaczyłam, serce mi stanęło. Zobaczyłam 4 najlepszych chłopaków na ziemi, bo piątego widziałam już od wczoraj. Nigdy nawet nie marzyłam o czymś takim.
- Cz-cześć.. - wydukałam niepewnym głosem. - Mam na imię Jessica. - udawałam spokojną, lecz w środku wszystko miałam porozwalane.
- Ah, to ty jesteś ta Jessica, która spodobała się Harry'emu? Jestem Liam. - wyciągnął rękę w moją stronę... Zaraz. Co?! "Jessica, która spodobała się Harry'emu"?
- Liam, idioto! - klepnął go w ramię Harry i cały się zaczerwienił. Ja się tylko zaśmiałam.
- Louis - Tommo podszedł do mnie i wykonał taki sam gest jak Liam.
- A ja Niall. - blondasek podszedł do mnie i podał dłoń.
- Mam coś dla ciebie.
- Dla mnie? Ooh, nie musiałaś... a co to jest? - coraz bardziej się zaciekawiał.
- Proszę - wręczyłam mu batonika, jakiego przy sobie miałam.
- Dziękuję! Bardzo ci dziękuję! - rzucił się na mnie i przytulił. Byłam trochę zdziwiona jego zachowaniem, bo to przecież zwykły batonik.
- Dobrze, już dobrze. To tylko batonik.
- Batonik? Tylko batonik?! Nie ważne co, ważne, że jedzenie! - nim się obejrzałam, batonika nie było. Wow.. szybki jest.
Miałam wrócić szybciej, ale tak się zasiedziałam, że zapomniałam o Bożym świecie. Świetnie mi się z nimi rozmawiało. Poznawaliśmy się nawzajem. Było super, lecz zbliżała się godzina 23.
- Chłopaki, trochę się zasiedziałam.. na mnie już pora. - pożegnałam się z nimi wszystkimi i wstałam z sofy.
- Poczekaj - złapał mnie za ramię Hazz - Odwiozę cię. Poprzednim razem, gdy cię odwoziłem było bardzo, bardzo miło.- i znowu. Kurczę, czy on musi mnie zawsze zabijać tym uśmiechem? Jeszcze jeden raz, a nie wiem co się ze mną stanie.
- Ej, ekhm, nie chcielibyśmy wyjść na ciekawskich, ale...czy my o czymś nie wiemy? O jakimś wydarzeniu w samochodzie? - spytał Niall. Chyba mu chodziło o coś "ten tego", ale nie, nie.
- Zapewniam was, że nie ma czegoś, czego byście nie wiedzieli. - zaśmiałam się - Nie, no coś ty. Jest już późno, nie będę zawracała ci głowy. - poinformowałam, po czym ruszyłam w stronę przedpokoju, gdzie wisiała moja kurtka.
- Nie zawracasz. - powiedział podparty o ścianę, i co? Oczywiście uśmiech. Ja go zabiję kiedyś, serio.
- Skoro tak.. 
Ubrałam się i wyszliśmy z domu. Harry otworzył mi drzwi do samochodu, a ja wsiadłam. On po chwili siedział już obok mnie na fotelu kierowcy. Ruszyliśmy.
*PO 15 MINUTACH*
Nie minęło 15 minut, a my już byliśmy pod moim domem.
- Dziękuję ci za ten wieczór, było wspaniale. - powiedziałam, przygryzając dolną wargę.
- Ja tobie też dziękuję. Za dzisiaj, za wczoraj. Ogólnie, dziękuję ci, że poszłaś na ten koncert i dziękuję ci za to, że cię spotkałem.. - jego oczy wpatrywały się w moje, przez co wpadłam w zakłopotanie i cała się zaczerwieniłam. 
- E tam, jak każda Directioner, chciałam być na koncercie swojego idola. Może ze mnie nie jest jakaś zapalona Directioner, to moja siostra mnie wyciągnęła. Ona ma bzika na waszym punkcie!
- Haha, to w takim razie podziękuj siostrze. - zaśmiał się.
- No właśnie.. jeszcze ich nie ma. Haha, musieli się nieźle zabawić. Ona chyba ma obsesje na punkcie Zayna! Ciągle gadała, że go spotka, pogada z nim, wyjdzie gdzieś. I tak się stało.
- Mam nadzieję, że to też było twoje marzenie...
- No jasne! - poczułam wibrację telefonu w kieszeni - To mama. - poinformowałam - Muszę się zbierać. Do jutra!
- Do jutra! - pożegnałam się z nim, po czym wysiadłam z samochodu.

***

- No nareszcie! Gdzieś ty się podziewała?! - spytała... spytała? Raczej WYKRZYCZAŁA. A więc, wykrzyczała mama zaraz po tym, jak weszłam do domu.
- U koleżanki.. - nie mogłam powiedzieć mamie o Harrym. Od sytuacji z Alexem sprzed 2 lat, moja mama nie ufa facetom, którzy się ze mną spotykają, więc gdy Harry tutaj przyjdzie, ona go pozna to na pewno się do siebie przekonają.
- Niech będzie, że ci wierzę... A gdzie Amanda? - zadała pytanie już z większym spokojem.
- Nie wiem, chyba u tej jej koleżanki.. - wiedziałam, ze Am jest z Zaynem, lecz nie mogłam jej tego powiedzieć.
- Na pewno?
- No tak! Przepraszam, ale jestem zmęczona, idę pod prysznic i idę spać. Hej. - chciałam zejść już z tego tematu, aby mama przestała mnie wreszcie wypytywać.
Gdy się wykąpałam, rzuciłam się na łóżko. Wzięłam telefon w rękę i zobaczyłam tam SMS od Harry'ego.
"Słodkich snów. :*"
"Nawzajem. <3 ;*"
Po czym położyłam telefon na stoliku nocnym, wzięłam z niego balsam i zaczęłam smarować swoje ciało. W pewnym momencie do pokoju wparowała Amanda.
- Jessica, Boże, on jest wspaniały! Idealny, świetny... - i z pewnością wymieniałaby tak dalej, gdybym jej nie przerwała.
- Amanda, powoli, oddychaj, nie stresuj się. Teraz możesz mówić. - uspokajałam ją sarkastycznym głosem.
- On. Jest. Idealny. - rzuciła się na łóżko. - Nigdy nie bawiłam się tak jak dzisiaj, było wspaniale!...
- Ja też miałam super dzień. Byłam z Harrym w ich domu i...
- Byłaś w ich domu?! - powiedziała i rzuciła się plecami na łóżko.
- No tak..
- Jak tam jest? Poznałaś ich? O Boże, poznałaś ich?! No gadaj, czemu nie gadasz?! - gdy jej przytaknęłam, ta zerwała się z łóżka.
- Odpowiedziałabym, jakbyś dała mi dojść do słowa.. - trochę ją uspokoiłam. - Byłam tam i ich widziałam.
- Tylko tyle?..
- A co byś chciała więcej? Mam ci opisywać kolor ich sofy w salonie, czy kolor płytek w kuchni? - powiedziałam z nutką sarkazmu w głosie.
- No nie, ale mogłabyś się bardziej wysilić..
- Tam jest świetnie, chłopcy też są świetni. Może być? - spojrzałam na nią pobłażliwym wzrokiem.
- No już, może, może... - odpowiedziała, chociaż wiedziałam, że dla niej to i tak za mało. - To ja idę, pa.
- No pa, pa. - pożegnałam się z nią i poszłam spać.
_____________________________________
Nie ma żadnego komentarza...o jak miło -.- *WYCZUJ.SARKAZM* Nie mam humoru ogółem, wali się wszystko.. Czemu każdy ma coś do mnie?! Moja siostra najlepsza, najwspanialsza, ideał, czysty ideał. Ja to jakieś nic. Mam wrażenie, że ludzie z Twittera są dla mnie bardziej bliżsi niż rodzina..Ah, no nic.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Three.

Siedziałam na łóżku i przeglądałam Twittera. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była już 15, więc domyślałam się, że to Harry. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Tak jak myślałam, stał tam loczek.
- Cześć. - powiedział, z rękoma włożonymi w kieszenie spodni, wciskając swój wzrok w moją twarz.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka. - Napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. - uśmiechnął się.
- To w takim razie zapraszam Cię do mojego pokoju na górę.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju, a on za mną. Gdy byliśmy na miejscu, usiadłam na łóżku i poklepałam ręką miejsce obok na znak, aby Hazz zrobił to samo.
- Więc... - zaczęłam - Chciałam Cię przeprosić za to w samochodzie.. to był impuls.
- Jeśli o to chodzi, to nie ma sprawy. Nawet więcej, podobało mi się. - zaśmiał się chłopak.
- Ej! - klepnęłam go w ramię - Ja tu próbuję być poważna!
Zielonooki nic nie odpowiedział, tylko wlepiał swój wzrok we mnie.
- Znamy się tak krótko, a ja już Cię całowałam... chore, prawda?
- Nie, co ty wygadujesz?! Chore? To nic takiego. Pocałowałaś mnie. Jakaś zbrodnia?
- No niby nie... - spuściłam głowę w dół - Ale pocałowałam i nie chcę niszczyć tej znajomości.
- A kto powiedział, że niszczysz albo ja chcę zniszczyć? - stawał się coraz bardziej poważny - Też tego nie chcę, także proponuję przyjaźń. Tak na początek. A później zobaczymy.
- Zgadzam się. Świetny pomysł! - powiedziałam, ale z małym entuzjazmem. Mimo, że wmawiałam sobie przyjaźń z Hazzą to i tak chciałam więcej, chciałam jego miłości, ciepła. - Może mały, przyjacielski przytulasek? - rozszerzyłam ramiona na znak przytulenia.
- No pewnie. - odparł, po czym legliśmy sobie w uścisku. Nie mogłam wytrzymać. Czułam jego ciało, ciepło. Nie wytrzymywałam, ale nie wyrywałam się. Chciałam go czuć przy sobie. To było świetne uczucie, lecz w końcu kiedyś musiało się skończyć.
- Jakoś mało przyjacielski ten uścisk... - spojrzał na mnie swoim "detektywistycznym" okiem.
- E tam, wydaje Ci się. - posłałam mu czuły uśmiech, a on odwzajemnił tym samym.
- Hm, a może chciałabyś poznać resztę?
- S-serio? - zapytałam z niedowierzaniem.
- No pewnie!
- I jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak! - bardzo się ucieszyłam. "Skakałam" ze szczęścia na łóżku, oczywiście nie dosłownie.
- To może teraz?
- Na prawdę? Mogłabym? Byłoby cudownie!
- Jasne! Czekam w samochodzie. - powiedział loczek wstając z łóżka i wychodząc z pokoju. Ja założyłam inną bluzkę oraz spodnie i wyszłam z domu.
Jechaliśmy około 15 minut. Zauważyłam, że skoro w tak krótkim czasie dojechaliśmy, oni muszą mieszkać gdzieś blisko mnie. Boże!
Harry, jak prawdziwy dżentelmen, wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Gdy wyszłam z pojazdu, moim oczom ukazał się duży, pomarańczowy dom.
- Jest piękny! Naprawdę! - powiedziałam.
- Fajnie, że ci się podoba. Wejdźmy do środka, mam nadzieję, że gdy ujrzysz wnętrze to twoje wrażenie będzie takie samo. - uśmiechnął się do mnie tak, że omal nie zemdlałam.
- Z pewnością. - odwzajemniłam się tym samym i ruszyliśmy.
Gdy weszliśmy do środka, miałam rację. Tam było pięknie! Te kolory na ścianach, kuchnia, salon, jadalnia! A to nie wszystko, bo były też schody na górę.
- Wspaniale tu jest! - nie wiedziałam co powiedzieć, więc powiedziałam zwykłe 'wspaniale'. 
- Chodź na górę, tam siedzą chłopaki. Poznasz ich.
- Jesteś pewien? Dopiero się poznaliśmy, a ja już was nachodzę w domu... 
- Nachodzisz? Przecież sam cię tu zaprosiłem! No już, już. Nie gadaj, tylko idziemy na górę. - i znowu zrobił ten swój zabójczy uśmieszek i znów mnie zabił. O Boże, ja kiedyś przez niego naprawdę umrę. Oby nie, bo chcę widzieć tą uśmiechniętą twarz jak najdłużej.
- No dobrze... - powiedziałam z "niechęcią", chociaż chciałam tam iść i ich zobaczyć, ale nie chciałam się narzucać.
Złapał mnie za nadgarstek i ciągnął na górę. Ja się nawet nie opierałam. Czułam te jego silne, długie palcie. 
Doszliśmy do pewnych drzwi, zza których było słychać jakieś krzyki.
- Oni tak zawsze, nie przejmuj się. - uspokajał mnie Hazz.
- Dobrze wiedzieć.
Otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju, gdzie siedziała pozostała czwórka.
______________________________________________
Jest 3. Pisałam go długo, jak nigdy żadnego. Wow. Jutro chyba zamawiam Siłę Marzeń. Kiedyś w końcu trzeba :D Teraz idę spać. Dobranoc!

@luuvmyzayn

wtorek, 2 kwietnia 2013

Two.

Musiałam poczekać chwilę na Harry'ego, lecz na prawdę bardzo krótką chwilę.
- Cześć. Przepraszam, że się spóźniłem. Przeciągnęło nam się w wytwórni. - powiedział i usiadł naprzeciwko mnie. 
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam w się w jego stronę.
- Co zamawiasz? - spytał.
- Hmm, może... - zastanowiłam się chwilę, po czym odpowiedziałam - Na razie tylko wodę z cytryną. A ty?
- No to ja też.
Kelner przyszedł, a my złożyliśmy zamówienie. Gadaliśmy ze sobą o wszystkim i o niczym, było super! Nigdy z żadnym chłopakiem nie bawiłam się tak dobrze, jak z Harrym.
- O Boże, już 21! - powiedziałam po tym, jak spojrzałam za zegarek. - Chyba się zasiedzieliśmy... - lekko się zaśmiałam.
- Ale nie żałujesz?
- Ani trochę. - uśmiechnęłam się. - Co nie zmienia faktu, że powinnam już iść..
- Skoro tak... odwieźć cię?
- Nie, nie chcę ci sprawiać kłopotu. Przejdę się.
- Nie, coś ty, nie robisz! To jak? - zrobił ten swój "zalotny uśmieszek" przez który omal nie zeszłam na zawał.
- No skoro tak...
Wsiadłam z nim do samochodu i podwiózł mnie aż pod same drzwi.
- Dziękuję ci za ten wieczór, było świetnie. - przychyliłam się do niego, aby pocałować go w policzek, lecz nie wiem jakim cudem, ale pocałowałam go w usta. Chyba był w nich jakiś magnes... - Przepraszam, nie powinnam...
- Za co przepraszasz? Nic się nie stało... 
- Nie powinnam Cię była całować... ale to przypadkiem, bo, bo.. - chciałam coś powiedzieć, ale nie umiałam. Nie umiałam znaleźć argumentów, bo tak naprawdę to zrobiłam to specjalnie...
- Nie tłumacz się. Wszytko ok. - i ten jego najsłodszy uśmiech na świecie załatwił wszystko. Wszystkie moje obawy, że ta znajomość zakończy się właśnie w taki sposób. Ot tak mi przeszło? Niemożliwe. Co się ze mną dzieje?...
- Dziękuję Ci za ten wieczór. - powiedziałam, aby wreszcie zejść z tematu o pocałunku.
- Ja też Ci dziękuję. Mam nadzieję, że to nasz nie ostatni wieczór, hm? - uniósł lekko swoją lewą brew.
- Też mam nadzieję, że Cię jeszcze kiedyś spotkam.
- Dzwoń.
- Będę. Cześć! - powiedziałam i wyszłam z samochodu. Byłam wniebowzięta. To był najlepszy wieczór w moim życiu.

***


- I jak tam na randce? - zapytała Amanda od razu po tym, jak przeszłam ledwie przez próg drzwi.

- Świetnie... - powiedziałam jakbym była "na haju". Bo tak się czułam. Motylki latały mi po całym brzuchu. Co to za uczucie... poszłam po pokoju po piżamę i ruszyłam pod prysznic.
Gdy byłam po kąpieli, udałam się do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

*NASTĘPNEGO DNIA*
Wstałam dość wcześnie, coś koło 7. Nie mogłam dłużej spać. Ciągle myślałam o wczorajszym wieczorze. Nie mogłam zapomnieć. Moje rozmyślania przerwał dźwięk dzwonka mojego telefonu. Harry napisał mi SMS.
"Cześć... przepraszam, że tak wcześnie."
"Nie szkodzi. I tak nie śpię. Nie mogę..."
"Ja też... ciągle myślę o tym, co wydarzyło się wczoraj."
"Mam tak samo. Nie wiem co się ze mną dzieje.."
"Może się spotkamy? Pogadamy sobie o tym i w ogóle."
"To może przyjdziesz do mnie około 15? Amanda idzie na spotkanie z Zaynem, bo wreszcie do niej napisał i cieszyła się jak głupia, a mama będzie w pracy. To jak?"
"Dobrze, to będę. A co do Zayna, to wiem. Wczoraj cieszył się przez cały dzień, 'Idę na randkę z Amandą, idę na randkę z Amandą!'. W niektórych momentach mieliśmy go dosyć, haha."
"Amanda miała podobną reakcję.. dobra, muszę kończyć. Idę coś zjeść i się ubrać. Pa :*:*"
"No to cześć. :*"
Gdy skończyłam SMS'owanie z Harrym, rzuciłam telefon na łóżko i zeszłam na dół, aby coś zjeść. Od razu zostałam zasypana pytaniami od Amy:
- I jak było? Jaki on jest? Całowałaś się z nim? Opowiadaj. - usiadła na krześle i zrobiła ciekawską minę.
- Może tak po kolei, pani ciekawska? - zaśmiałam się i usiadłam naprzeciwko niej.
- Nie gadaj, tylko opowiadaj!
- Było świetnie! Jest wspaniałym człowiekiem. Teraz dopiero się przekonałam, że te wszystkie plotki, jakim to on jest kobieciarzem, to po prostu kłamstwa. Jest wspaniały! - powiedziałam, po czym wzięłam chleb tostowy i robiłam sobie tosty. Wzięłam jajka z lodówki i zrobiłam jajecznicę.
- Jessy, nie odpowiedziałaś mi na jeszcze jedno pytanie... - jej ton brzmiał jak ton policjanta, który mnie przesłuchiwał.
- Na jakie pytanie? - odpowiedziałam, wyjmując tosty z tostera i nakładając jajecznicę na talerz. Wzięłam jeszcze trochę soku pomarańczowego i usiadłam przy stole.
- Dobrze wiesz jakie. Całowałaś się z nim? - zrobiła ten swój podstępny uśmieszek, który mnie denerwował.
- Tak... - powiedziałam, chwilowo ze smutkiem, lecz zaraz się uśmiechnęłam, bo przypomniał mi się Harry.
- Ooo... czy ja o czymś nie wiem, siostrzyczko? - zrobiła wielkie oczy, jakby ducha ujrzała.
- Nie i zapewniam Cię, że jak będzie coś, o czym powinnaś wiedzieć, to Ci powiem. Nie bój się.- zaśmiałam się pod nosem. - Harry ma dzisiaj przyjść, jak ty i mama wyjdziecie z domu.
- Aha... chcecie być sam na sam? Rozumiem. - zaśmiała się, a ja klepnęłam ją w ramię
_________________________________________

Taki niezbyt ten rozdział... ;/ Zrobię niedługo jakiś nagłówek. Tzn, nie zrobię tylko z neta ściągnę xd Nie mam już AP, więc nie zrobię sama. Następny rozdział niedługo, jak zawsze hehe ;) Dobranoc! xx

@luuvmyzayn

sobota, 30 marca 2013

One.

- Hmm, to może małe zakupy przed koncertem, siostrzyczko? - zapytałam się swojej o rok starszej siostry, Amandy, która siedziała obok mnie na sofie w salonie i wraz ze mną oglądała telewizję.
- Czemu nie! Przydałoby mi się trochę nowych ciuszków.. - odpowiedziała.
- To idziemy?
- Okej, ale najpierw pójdę się przebrać.
- Spoko, poczekam.
No i oczywiście musiałam na nią czekać godzinę, bo zanim ona weźmie prysznic, znajdzie jakieś ubrania, to mijają wieki.
- No nareszcie! - wykrzyknęłam, gdy Amy wreszcie zeszła na dół.
- Nie marudź! Chodź, bo musimy zdążyć na koncert, chociaż zaczyna się o 20, to znając nasze szczęście, możemy się spóźnić. - zaśmiała się.
- No to chodź.
Gdy wychodziłyśmy z domu, była 11, a wróciłyśmy około 15. Kupiłyśmy sobie bluzki z nadrukiem "I ♥ 1D", ponieważ szłyśmy na koncert One Direction. Dokupiłyśmy jeszcze zwykłe spodnie i buty. Szykowanie zajęło nam kilka godzin, niecałe, ponieważ musiałyśmy coś zjeść itp.
Gdy już byłyśmy gotowe, wybiła godzina 19:30. Postanowiłyśmy już wychodzić, aby nie spóźnić się na koncert. Trafiłyśmy w sam raz.
Miejsca miałyśmy pod samą sceną, także nie miałyśmy problemu z widocznością. Po koncercie miałyśmy jeszcze spotkanie z chłopakami.
Chłopcy byli świetni! Czułyśmy się z Amandą cudownie, bo miałyśmy wrażenie, że Harry i Zayn nas ciągle obserwują.
Gdy koncert się skończył, poszłyśmy za kulisy, ponieważ miałyśmy wstęp. Ja, tak jak Amy, miałam zdjęcie chłopaków, aby mi się podpisali. Gdy przyszła nasza kolej, chłopcy podpisywali mi się po kolei, Harry ostatni. On coś nabazgrał mi z tyłu zdjęcia. Początkowo nie zwracałam na to uwagi. Zrobiłyśmy sobie z nimi zdjęcia i poszłyśmy do domu.
*NASTĘPNEGO DNIA*
- I jak tam po koncercie? - spytała mama, gdy zeszłyśmy na dół na śniadanie.
- Świetnie się bawiłam! Mamy ich autografy i zdjęcia z nimi. - powiedziała Amanda.
- To super. Teraz jedzcie, póki ciepłe te tosty.
Gdy Amy powiedziała o tych autografach, przypomniałam sobie, jak Harry pisał coś z tyłu mojego zdjęcie. I na pewno nie był to drugi autograf, bo były to jakieś liczby. Postanowiłam, że jak zjem, to zobaczę.
Po zjedzeniu śniadania, ruszyłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i wzięłam zdjęcie z autografem. Odwróciłam je na drugą stronę. Tam było napisane "696-969-696 to mój numer, odezwij się. Harry :*". Zamurowało mnie. Harry Styles dał mi swój numer? To chyba sen. Od razu chwyciłam telefon i napisałam mu SMS.
"Cześć Harry."
"Cześć...? Kim jesteś?"
"Podpisywałeś mi się wczoraj na zdjęciu, a z tyłu napisałeś swój numer... kojarzysz mnie?"
"Emm, a mogłabyś mi wysłać swoje zdjęcie? Wtedy może sobie przypomnę."
Miałam na telefonie jakieś swoje zdjęcia, więc wysłałam mu jedno.
"Ah, to ty! Teraz sobie przypominam.. no wiesz, tyle ludzi tam było, nie umiem zapamiętać wszystkich twarzy."
"Nie szkodzi, nic się nie stało. Rozumiem. Czemu dałeś mi swój numer? Domyślam się, że nie dajesz każdej pierwszej lepszej fance swój numer jako "dodatek" do autografu."
"Ty nie jesteś pierwsza lepsza. Nie mów tak."
"Że co?"
"Tak. Ty nie jesteś pierwsza lepsza."
"Ale o co ci chodzi? O czym ty do mnie mówisz?"
"Spodobałaś mi się, skarbie."
"Ej ej, jeszcze nie "skarbie". Przecież mnie nie znasz, nie wiesz nawet jak mam na imię."
"A co nam szkodzi? Jestem Harry."
"Jessica.."
"Pięknie. Am.. mogłabyś mi podać numer tej dziewczyny z którą byłaś wczoraj na koncercie?"
"Słucham? To ty piszesz ze mną tylko ze względu na moją siostrę? Myślałam, że jesteś inny!"
"To nie dla mnie! To dla Zayna."
"Ehe, akurat! Już ci wierzę."
"Mam do ciebie zadzwonić i włączyć na głośnomówiący żebyś mi uwierzyła?"
"Dobrze, dobrze. Już. Wierzę ci."
"To podasz?"


- Amanda! - krzyknęłam. - Przyjdź na chwilę do mojego pokoju!
Po chwili zjawiła się w moim pokoju.
- Co się stało?
- Czy mogę podać Harry'emu Stylesowi twój numer telefonu?
- Eh, to aż tak z tobą źle, biedaczku? - powiedziała z "troską".
- Ale ja mówię serio..
- Tak? To skąd masz niby jego numer? - i w tym momencie pokazałam jej zdjęcie z autografem z drugiej strony. - O....Boże! I ty się pytasz mnie, czy możesz mu podać mój numer?! Możesz!
- I on ma dać Zaynowi....
- Że co? I ty się pytasz?! Chyba na mózg padłaś, dziewczynko. - zachichotała.
- Czyli mam mu nie dawać? Aha, spoko. - chciałam się z nią podroczyć, bo wiedziałam, że ona bardzo chce, abym dała im ten numer.
- Daj im ten numer, albo nie wiesz co cię czeka!... - powiedziała robiąc dziwny ruch ręką.
- Dobrze, dobrze. Już, spokojnie. - uspokajałam ją.
"876543573 - to numer Amandy, mojej siostry ;)"
"Dzięki. Mogę go podać Zaynowi i reszcie? Twój też?"
"Nie będziemy miały nic przeciwko...heh."
"Chciałabyś wyjść ze mną gdzieś dziś wieczorem?"
"Randka?"
"Można to tak nazwać, jeśli chcesz... ;)"
"Spoko. Gdzie i o której?"
"W Starbucks o...19? Może być?"
"Okej. To do wieczora.. :*"
"Cześć."
- O Boże, Amanda! Harry Styles się ze mną umówił! W co ja mam się ubrać? Przecież ja nic nie mam w szafie! Muszę iść na zakupy, tak! Zakupy! - nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Skakałam z radości jak opętana.
- Spokojnie, dziewczyno! Rozumiem, że się cieszysz, ale spokojnie! Pójdę z tobą na te zakupy, jeśli chcesz.
- Mogłabyś? Jeśli tak, to bardzo ci dziękuję. 
- No pewnie! Od czego ma się siostrę? - zrobiła "słodką minkę" i przytuliła się do mnie.
- Dziękuję.
Postanowiłam ubrać się "na luzie" i kupiłam szorty oraz luźną koszulę w kratę, którą włożyłam w spodnie.
*PO POWROCIE DO DOMU*
Byłam już gotowa. Jeszcze pozostało zrobić mi makijaż i fryzurę, a mogłam wychodzić. Musiałam jeszcze poczekać chwilę w domu, bo była dopiero 18. Poszłam na górę aby sprawdzić Twittera. Gdy weszłam na konto Hazzy, zobaczyłam tam takie coś:
"Dzisiaj idę na randkę z dziewczyną, która mi się podoba. Trzymajcie za mnie kciuki! xx"
To chodziło o mnie... nie wierzę! Idę na randkę z kimś takim jak Harry. 
- To chyba sen... - pomyślałam.
Nim się obejrzałam, było coś koło za piętnaście 19, więc postanowiłam wychodzić.
______________________________________________________________________

Cześć! ♥ No więc tak, ja jestem Agata, a ten blog jest moim drugim blogiem z opowiadaniem. Poprzedniego zostawiłam i przyszłam na tego. Tamto opowiadanie wcale mi się nie podobało, więc postanowiłam napisać nowe, więc jest! To jest chyba długie, tak mi się wydaje. To dopiero 1. rozdział, więc taki nijaki, mam nadzieję, że później blog się rozkręci :) 
Wesołych świąt! :*