poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Three.

Siedziałam na łóżku i przeglądałam Twittera. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była już 15, więc domyślałam się, że to Harry. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Tak jak myślałam, stał tam loczek.
- Cześć. - powiedział, z rękoma włożonymi w kieszenie spodni, wciskając swój wzrok w moją twarz.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka. - Napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. - uśmiechnął się.
- To w takim razie zapraszam Cię do mojego pokoju na górę.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju, a on za mną. Gdy byliśmy na miejscu, usiadłam na łóżku i poklepałam ręką miejsce obok na znak, aby Hazz zrobił to samo.
- Więc... - zaczęłam - Chciałam Cię przeprosić za to w samochodzie.. to był impuls.
- Jeśli o to chodzi, to nie ma sprawy. Nawet więcej, podobało mi się. - zaśmiał się chłopak.
- Ej! - klepnęłam go w ramię - Ja tu próbuję być poważna!
Zielonooki nic nie odpowiedział, tylko wlepiał swój wzrok we mnie.
- Znamy się tak krótko, a ja już Cię całowałam... chore, prawda?
- Nie, co ty wygadujesz?! Chore? To nic takiego. Pocałowałaś mnie. Jakaś zbrodnia?
- No niby nie... - spuściłam głowę w dół - Ale pocałowałam i nie chcę niszczyć tej znajomości.
- A kto powiedział, że niszczysz albo ja chcę zniszczyć? - stawał się coraz bardziej poważny - Też tego nie chcę, także proponuję przyjaźń. Tak na początek. A później zobaczymy.
- Zgadzam się. Świetny pomysł! - powiedziałam, ale z małym entuzjazmem. Mimo, że wmawiałam sobie przyjaźń z Hazzą to i tak chciałam więcej, chciałam jego miłości, ciepła. - Może mały, przyjacielski przytulasek? - rozszerzyłam ramiona na znak przytulenia.
- No pewnie. - odparł, po czym legliśmy sobie w uścisku. Nie mogłam wytrzymać. Czułam jego ciało, ciepło. Nie wytrzymywałam, ale nie wyrywałam się. Chciałam go czuć przy sobie. To było świetne uczucie, lecz w końcu kiedyś musiało się skończyć.
- Jakoś mało przyjacielski ten uścisk... - spojrzał na mnie swoim "detektywistycznym" okiem.
- E tam, wydaje Ci się. - posłałam mu czuły uśmiech, a on odwzajemnił tym samym.
- Hm, a może chciałabyś poznać resztę?
- S-serio? - zapytałam z niedowierzaniem.
- No pewnie!
- I jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak! - bardzo się ucieszyłam. "Skakałam" ze szczęścia na łóżku, oczywiście nie dosłownie.
- To może teraz?
- Na prawdę? Mogłabym? Byłoby cudownie!
- Jasne! Czekam w samochodzie. - powiedział loczek wstając z łóżka i wychodząc z pokoju. Ja założyłam inną bluzkę oraz spodnie i wyszłam z domu.
Jechaliśmy około 15 minut. Zauważyłam, że skoro w tak krótkim czasie dojechaliśmy, oni muszą mieszkać gdzieś blisko mnie. Boże!
Harry, jak prawdziwy dżentelmen, wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Gdy wyszłam z pojazdu, moim oczom ukazał się duży, pomarańczowy dom.
- Jest piękny! Naprawdę! - powiedziałam.
- Fajnie, że ci się podoba. Wejdźmy do środka, mam nadzieję, że gdy ujrzysz wnętrze to twoje wrażenie będzie takie samo. - uśmiechnął się do mnie tak, że omal nie zemdlałam.
- Z pewnością. - odwzajemniłam się tym samym i ruszyliśmy.
Gdy weszliśmy do środka, miałam rację. Tam było pięknie! Te kolory na ścianach, kuchnia, salon, jadalnia! A to nie wszystko, bo były też schody na górę.
- Wspaniale tu jest! - nie wiedziałam co powiedzieć, więc powiedziałam zwykłe 'wspaniale'. 
- Chodź na górę, tam siedzą chłopaki. Poznasz ich.
- Jesteś pewien? Dopiero się poznaliśmy, a ja już was nachodzę w domu... 
- Nachodzisz? Przecież sam cię tu zaprosiłem! No już, już. Nie gadaj, tylko idziemy na górę. - i znowu zrobił ten swój zabójczy uśmieszek i znów mnie zabił. O Boże, ja kiedyś przez niego naprawdę umrę. Oby nie, bo chcę widzieć tą uśmiechniętą twarz jak najdłużej.
- No dobrze... - powiedziałam z "niechęcią", chociaż chciałam tam iść i ich zobaczyć, ale nie chciałam się narzucać.
Złapał mnie za nadgarstek i ciągnął na górę. Ja się nawet nie opierałam. Czułam te jego silne, długie palcie. 
Doszliśmy do pewnych drzwi, zza których było słychać jakieś krzyki.
- Oni tak zawsze, nie przejmuj się. - uspokajał mnie Hazz.
- Dobrze wiedzieć.
Otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju, gdzie siedziała pozostała czwórka.
______________________________________________
Jest 3. Pisałam go długo, jak nigdy żadnego. Wow. Jutro chyba zamawiam Siłę Marzeń. Kiedyś w końcu trzeba :D Teraz idę spać. Dobranoc!

@luuvmyzayn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz