środa, 17 kwietnia 2013

Four.

- Chłopaki, chciałbym wam kogoś przedstawić. - powiedział od razu po tym, jak weszliśmy do pomieszczenia.
- Oo, a kto to? - zapytał Niall, gdy mnie ujrzał.
W momencie, w którym ich zobaczyłam, serce mi stanęło. Zobaczyłam 4 najlepszych chłopaków na ziemi, bo piątego widziałam już od wczoraj. Nigdy nawet nie marzyłam o czymś takim.
- Cz-cześć.. - wydukałam niepewnym głosem. - Mam na imię Jessica. - udawałam spokojną, lecz w środku wszystko miałam porozwalane.
- Ah, to ty jesteś ta Jessica, która spodobała się Harry'emu? Jestem Liam. - wyciągnął rękę w moją stronę... Zaraz. Co?! "Jessica, która spodobała się Harry'emu"?
- Liam, idioto! - klepnął go w ramię Harry i cały się zaczerwienił. Ja się tylko zaśmiałam.
- Louis - Tommo podszedł do mnie i wykonał taki sam gest jak Liam.
- A ja Niall. - blondasek podszedł do mnie i podał dłoń.
- Mam coś dla ciebie.
- Dla mnie? Ooh, nie musiałaś... a co to jest? - coraz bardziej się zaciekawiał.
- Proszę - wręczyłam mu batonika, jakiego przy sobie miałam.
- Dziękuję! Bardzo ci dziękuję! - rzucił się na mnie i przytulił. Byłam trochę zdziwiona jego zachowaniem, bo to przecież zwykły batonik.
- Dobrze, już dobrze. To tylko batonik.
- Batonik? Tylko batonik?! Nie ważne co, ważne, że jedzenie! - nim się obejrzałam, batonika nie było. Wow.. szybki jest.
Miałam wrócić szybciej, ale tak się zasiedziałam, że zapomniałam o Bożym świecie. Świetnie mi się z nimi rozmawiało. Poznawaliśmy się nawzajem. Było super, lecz zbliżała się godzina 23.
- Chłopaki, trochę się zasiedziałam.. na mnie już pora. - pożegnałam się z nimi wszystkimi i wstałam z sofy.
- Poczekaj - złapał mnie za ramię Hazz - Odwiozę cię. Poprzednim razem, gdy cię odwoziłem było bardzo, bardzo miło.- i znowu. Kurczę, czy on musi mnie zawsze zabijać tym uśmiechem? Jeszcze jeden raz, a nie wiem co się ze mną stanie.
- Ej, ekhm, nie chcielibyśmy wyjść na ciekawskich, ale...czy my o czymś nie wiemy? O jakimś wydarzeniu w samochodzie? - spytał Niall. Chyba mu chodziło o coś "ten tego", ale nie, nie.
- Zapewniam was, że nie ma czegoś, czego byście nie wiedzieli. - zaśmiałam się - Nie, no coś ty. Jest już późno, nie będę zawracała ci głowy. - poinformowałam, po czym ruszyłam w stronę przedpokoju, gdzie wisiała moja kurtka.
- Nie zawracasz. - powiedział podparty o ścianę, i co? Oczywiście uśmiech. Ja go zabiję kiedyś, serio.
- Skoro tak.. 
Ubrałam się i wyszliśmy z domu. Harry otworzył mi drzwi do samochodu, a ja wsiadłam. On po chwili siedział już obok mnie na fotelu kierowcy. Ruszyliśmy.
*PO 15 MINUTACH*
Nie minęło 15 minut, a my już byliśmy pod moim domem.
- Dziękuję ci za ten wieczór, było wspaniale. - powiedziałam, przygryzając dolną wargę.
- Ja tobie też dziękuję. Za dzisiaj, za wczoraj. Ogólnie, dziękuję ci, że poszłaś na ten koncert i dziękuję ci za to, że cię spotkałem.. - jego oczy wpatrywały się w moje, przez co wpadłam w zakłopotanie i cała się zaczerwieniłam. 
- E tam, jak każda Directioner, chciałam być na koncercie swojego idola. Może ze mnie nie jest jakaś zapalona Directioner, to moja siostra mnie wyciągnęła. Ona ma bzika na waszym punkcie!
- Haha, to w takim razie podziękuj siostrze. - zaśmiał się.
- No właśnie.. jeszcze ich nie ma. Haha, musieli się nieźle zabawić. Ona chyba ma obsesje na punkcie Zayna! Ciągle gadała, że go spotka, pogada z nim, wyjdzie gdzieś. I tak się stało.
- Mam nadzieję, że to też było twoje marzenie...
- No jasne! - poczułam wibrację telefonu w kieszeni - To mama. - poinformowałam - Muszę się zbierać. Do jutra!
- Do jutra! - pożegnałam się z nim, po czym wysiadłam z samochodu.

***

- No nareszcie! Gdzieś ty się podziewała?! - spytała... spytała? Raczej WYKRZYCZAŁA. A więc, wykrzyczała mama zaraz po tym, jak weszłam do domu.
- U koleżanki.. - nie mogłam powiedzieć mamie o Harrym. Od sytuacji z Alexem sprzed 2 lat, moja mama nie ufa facetom, którzy się ze mną spotykają, więc gdy Harry tutaj przyjdzie, ona go pozna to na pewno się do siebie przekonają.
- Niech będzie, że ci wierzę... A gdzie Amanda? - zadała pytanie już z większym spokojem.
- Nie wiem, chyba u tej jej koleżanki.. - wiedziałam, ze Am jest z Zaynem, lecz nie mogłam jej tego powiedzieć.
- Na pewno?
- No tak! Przepraszam, ale jestem zmęczona, idę pod prysznic i idę spać. Hej. - chciałam zejść już z tego tematu, aby mama przestała mnie wreszcie wypytywać.
Gdy się wykąpałam, rzuciłam się na łóżko. Wzięłam telefon w rękę i zobaczyłam tam SMS od Harry'ego.
"Słodkich snów. :*"
"Nawzajem. <3 ;*"
Po czym położyłam telefon na stoliku nocnym, wzięłam z niego balsam i zaczęłam smarować swoje ciało. W pewnym momencie do pokoju wparowała Amanda.
- Jessica, Boże, on jest wspaniały! Idealny, świetny... - i z pewnością wymieniałaby tak dalej, gdybym jej nie przerwała.
- Amanda, powoli, oddychaj, nie stresuj się. Teraz możesz mówić. - uspokajałam ją sarkastycznym głosem.
- On. Jest. Idealny. - rzuciła się na łóżko. - Nigdy nie bawiłam się tak jak dzisiaj, było wspaniale!...
- Ja też miałam super dzień. Byłam z Harrym w ich domu i...
- Byłaś w ich domu?! - powiedziała i rzuciła się plecami na łóżko.
- No tak..
- Jak tam jest? Poznałaś ich? O Boże, poznałaś ich?! No gadaj, czemu nie gadasz?! - gdy jej przytaknęłam, ta zerwała się z łóżka.
- Odpowiedziałabym, jakbyś dała mi dojść do słowa.. - trochę ją uspokoiłam. - Byłam tam i ich widziałam.
- Tylko tyle?..
- A co byś chciała więcej? Mam ci opisywać kolor ich sofy w salonie, czy kolor płytek w kuchni? - powiedziałam z nutką sarkazmu w głosie.
- No nie, ale mogłabyś się bardziej wysilić..
- Tam jest świetnie, chłopcy też są świetni. Może być? - spojrzałam na nią pobłażliwym wzrokiem.
- No już, może, może... - odpowiedziała, chociaż wiedziałam, że dla niej to i tak za mało. - To ja idę, pa.
- No pa, pa. - pożegnałam się z nią i poszłam spać.
_____________________________________
Nie ma żadnego komentarza...o jak miło -.- *WYCZUJ.SARKAZM* Nie mam humoru ogółem, wali się wszystko.. Czemu każdy ma coś do mnie?! Moja siostra najlepsza, najwspanialsza, ideał, czysty ideał. Ja to jakieś nic. Mam wrażenie, że ludzie z Twittera są dla mnie bardziej bliżsi niż rodzina..Ah, no nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz