środa, 24 kwietnia 2013

Five.

Już minął tydzień od tego, jak poznałam Harry'ego. Prawie cały tydzień byliśmy nierozłączni. Chodziliśmy ze sobą wszędzie i zawsze. Wczoraj jakby mieliśmy od siebie 'wolne', bo Hazza był w wytwórni. Aż w końcu dzisiaj napisał SMS:
"Cześć! ;*"
"No nareszcie! Czeeeść <3"
"Haha, no co 'nareszcie'? A ty nie masz telefonu? :D"
"Niee.. XD"
"Tak? To z czego piszesz, hm? ;)"
"Ee... z miksera. :D"
"Spoko. :D Może się spotkamy..? "
"Ok, to gdzie i kiedy?"
"Przyjdź do nas o 18, ok?"
"Ok."
Była 15:48 i postanowiłam zacząć się szykować.
Założyłam obcisłe szorty i zwykłą bokserkę. Była już 17:40 i postanowiłam, że już mogę wyjść. Zamówiłam taksówkę. Musiałam poczekać chwilkę, ale krótką. Za 15 min. byłam już u chłopaków. Gdy stałam pod drzwiami i zapukałam, otworzyły się, a w progu stał Harry.
- Cześć. - przywitał się i pocałował mnie w policzek, a ja mu odpowiedziałam. - Wchodź do środka.
Weszłam i znów zobaczyłam już znajome mi te kolory, te wszystkie meble i ich - 4 najcudowniejszych chłopaków na ziemi. A ten piąty stał właśnie obok mnie. W głębi pomieszczenia zauważyłam 2 dziewczyny.
- Kto to? - zapytałam loczka.
- To Eleanor i Danielle, dziewczyny Liama i Lou.
Zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedziała reszta. Chciał, abym poznała Dan i El. Po wejściu do salonu, dziewczyny od razu mnie zauważyły i się przywitały.
- Cześć! Jestem Danielle. - brunetka podała dłoń.
- Eleanor, miło mi. 
- A ja jestem Jessica i również mi miło. - odwzajemniłam uściski i się uśmiechnęłam.
Przesiedzieliśmy w ten sposób cały wieczór. Dziewczyny są wspaniałe! Nigdy nie widziałam tak miłych osób jak one. Mam nadzieję, że mnie polubiły..
- Okej, to my idziemy, tak, Dan? - spytała Eleanor.
- No pasowałoby, już jest późno..
- Tak więc, dobranoc wszystkim! - pożegnały się i wyszły.
- Ja już też się będę zbierać.. - rzekłam, spoglądając w stronę chłopaków.
- Jest już późno, my piliśmy wino i nie ma cię kto odwieźć, więc mogłabyś tutaj zostać, jeśli chcesz... - powiedział Hazz spuszczając wzrok na podłogę.
- No, Jess, Harry chciałby, abyś u nas nocowała. Najbardziej by mu się podobało, gdybyś spała w jego pokoju i łóżku. - śmiał się Lou.
- Louis, idioto! - Harry poczerwieniał, a ja się śmiałam. Bo to żarty, mam nadzieję...haha.
- Nie no, nawet nie mam piżamy...
- Spoko, Hazza może ci pożyczyć swoją koszulę. Będzie długa, więc nie będziesz musiała zakładać bielizny! - śmiał się Boo.
- Zabiję. Cię. Louis! - wydukał z zamkniętymi ustami Hazz.
- Zooooostaaaań!!! - przytulił się do mnie Niallerek.
- Jeśli to nie będzie problemem, to mogę zostać... - powiedziałam niepewnie.
- No coś ty! Żaden problem! - dogadał Liam. - Zaraz pójdę ci przyszykować pokój.
- Nie Liam, nie ma takiej potrzeby! Ona może spać z Harrym! - Louisowi nadal humor dopisywał.
- Przestań! - rzuciłam w niego poduszką, którą wzięłam z sofy.
- Spokojnie, Jess. Nie bulwersuj się tak! 
Gdy skończyłam tą jakże bardzo ciekawą rozmowę z Louisem, poszłam pod prysznic.
*godzinę później*
Po umyciu się, zauważyłam, że nie wzięłam koszulki. Tak więc, owinęłam wokół siebie ręcznik i wyszłam z łazienki.
Po chwili stałam już pod drzwiami Harry'ego. Zapukałam i wychyliłam głowę za drzwi.
- Mogę? - spytałam.
- Jasne, wchodź. - uśmiechnął się do mnie loczek, leżąc na łóżku i oglądając telewizję.

*OCZAMI HARRY'EGO*
Jessica weszła do mojego pokoju w samym ręczniku. Myślałem, że oszaleję! Była prawie naga i to przede mną! Nie wiem, czy wytrzymam tak dłużej...
- Tutaj masz bluzkę... - wręczyłem jej mój ulubiony t-shirt nie odrywając od niej oczu. Była taka piękna...
- Dziękuję. - podziękowała i wyszła. Nie mogłem zasnąć pół nocy po tym, jak widziałem Jess prawie nagą..

*OCZAMI JESSICY*
Zabrałam koszulkę do pokoju i tam ją założyłam i poszłam spać.


____________________________________
Taki tam dziwny rozdział... :/ 

Pa <3

środa, 17 kwietnia 2013

Four.

- Chłopaki, chciałbym wam kogoś przedstawić. - powiedział od razu po tym, jak weszliśmy do pomieszczenia.
- Oo, a kto to? - zapytał Niall, gdy mnie ujrzał.
W momencie, w którym ich zobaczyłam, serce mi stanęło. Zobaczyłam 4 najlepszych chłopaków na ziemi, bo piątego widziałam już od wczoraj. Nigdy nawet nie marzyłam o czymś takim.
- Cz-cześć.. - wydukałam niepewnym głosem. - Mam na imię Jessica. - udawałam spokojną, lecz w środku wszystko miałam porozwalane.
- Ah, to ty jesteś ta Jessica, która spodobała się Harry'emu? Jestem Liam. - wyciągnął rękę w moją stronę... Zaraz. Co?! "Jessica, która spodobała się Harry'emu"?
- Liam, idioto! - klepnął go w ramię Harry i cały się zaczerwienił. Ja się tylko zaśmiałam.
- Louis - Tommo podszedł do mnie i wykonał taki sam gest jak Liam.
- A ja Niall. - blondasek podszedł do mnie i podał dłoń.
- Mam coś dla ciebie.
- Dla mnie? Ooh, nie musiałaś... a co to jest? - coraz bardziej się zaciekawiał.
- Proszę - wręczyłam mu batonika, jakiego przy sobie miałam.
- Dziękuję! Bardzo ci dziękuję! - rzucił się na mnie i przytulił. Byłam trochę zdziwiona jego zachowaniem, bo to przecież zwykły batonik.
- Dobrze, już dobrze. To tylko batonik.
- Batonik? Tylko batonik?! Nie ważne co, ważne, że jedzenie! - nim się obejrzałam, batonika nie było. Wow.. szybki jest.
Miałam wrócić szybciej, ale tak się zasiedziałam, że zapomniałam o Bożym świecie. Świetnie mi się z nimi rozmawiało. Poznawaliśmy się nawzajem. Było super, lecz zbliżała się godzina 23.
- Chłopaki, trochę się zasiedziałam.. na mnie już pora. - pożegnałam się z nimi wszystkimi i wstałam z sofy.
- Poczekaj - złapał mnie za ramię Hazz - Odwiozę cię. Poprzednim razem, gdy cię odwoziłem było bardzo, bardzo miło.- i znowu. Kurczę, czy on musi mnie zawsze zabijać tym uśmiechem? Jeszcze jeden raz, a nie wiem co się ze mną stanie.
- Ej, ekhm, nie chcielibyśmy wyjść na ciekawskich, ale...czy my o czymś nie wiemy? O jakimś wydarzeniu w samochodzie? - spytał Niall. Chyba mu chodziło o coś "ten tego", ale nie, nie.
- Zapewniam was, że nie ma czegoś, czego byście nie wiedzieli. - zaśmiałam się - Nie, no coś ty. Jest już późno, nie będę zawracała ci głowy. - poinformowałam, po czym ruszyłam w stronę przedpokoju, gdzie wisiała moja kurtka.
- Nie zawracasz. - powiedział podparty o ścianę, i co? Oczywiście uśmiech. Ja go zabiję kiedyś, serio.
- Skoro tak.. 
Ubrałam się i wyszliśmy z domu. Harry otworzył mi drzwi do samochodu, a ja wsiadłam. On po chwili siedział już obok mnie na fotelu kierowcy. Ruszyliśmy.
*PO 15 MINUTACH*
Nie minęło 15 minut, a my już byliśmy pod moim domem.
- Dziękuję ci za ten wieczór, było wspaniale. - powiedziałam, przygryzając dolną wargę.
- Ja tobie też dziękuję. Za dzisiaj, za wczoraj. Ogólnie, dziękuję ci, że poszłaś na ten koncert i dziękuję ci za to, że cię spotkałem.. - jego oczy wpatrywały się w moje, przez co wpadłam w zakłopotanie i cała się zaczerwieniłam. 
- E tam, jak każda Directioner, chciałam być na koncercie swojego idola. Może ze mnie nie jest jakaś zapalona Directioner, to moja siostra mnie wyciągnęła. Ona ma bzika na waszym punkcie!
- Haha, to w takim razie podziękuj siostrze. - zaśmiał się.
- No właśnie.. jeszcze ich nie ma. Haha, musieli się nieźle zabawić. Ona chyba ma obsesje na punkcie Zayna! Ciągle gadała, że go spotka, pogada z nim, wyjdzie gdzieś. I tak się stało.
- Mam nadzieję, że to też było twoje marzenie...
- No jasne! - poczułam wibrację telefonu w kieszeni - To mama. - poinformowałam - Muszę się zbierać. Do jutra!
- Do jutra! - pożegnałam się z nim, po czym wysiadłam z samochodu.

***

- No nareszcie! Gdzieś ty się podziewała?! - spytała... spytała? Raczej WYKRZYCZAŁA. A więc, wykrzyczała mama zaraz po tym, jak weszłam do domu.
- U koleżanki.. - nie mogłam powiedzieć mamie o Harrym. Od sytuacji z Alexem sprzed 2 lat, moja mama nie ufa facetom, którzy się ze mną spotykają, więc gdy Harry tutaj przyjdzie, ona go pozna to na pewno się do siebie przekonają.
- Niech będzie, że ci wierzę... A gdzie Amanda? - zadała pytanie już z większym spokojem.
- Nie wiem, chyba u tej jej koleżanki.. - wiedziałam, ze Am jest z Zaynem, lecz nie mogłam jej tego powiedzieć.
- Na pewno?
- No tak! Przepraszam, ale jestem zmęczona, idę pod prysznic i idę spać. Hej. - chciałam zejść już z tego tematu, aby mama przestała mnie wreszcie wypytywać.
Gdy się wykąpałam, rzuciłam się na łóżko. Wzięłam telefon w rękę i zobaczyłam tam SMS od Harry'ego.
"Słodkich snów. :*"
"Nawzajem. <3 ;*"
Po czym położyłam telefon na stoliku nocnym, wzięłam z niego balsam i zaczęłam smarować swoje ciało. W pewnym momencie do pokoju wparowała Amanda.
- Jessica, Boże, on jest wspaniały! Idealny, świetny... - i z pewnością wymieniałaby tak dalej, gdybym jej nie przerwała.
- Amanda, powoli, oddychaj, nie stresuj się. Teraz możesz mówić. - uspokajałam ją sarkastycznym głosem.
- On. Jest. Idealny. - rzuciła się na łóżko. - Nigdy nie bawiłam się tak jak dzisiaj, było wspaniale!...
- Ja też miałam super dzień. Byłam z Harrym w ich domu i...
- Byłaś w ich domu?! - powiedziała i rzuciła się plecami na łóżko.
- No tak..
- Jak tam jest? Poznałaś ich? O Boże, poznałaś ich?! No gadaj, czemu nie gadasz?! - gdy jej przytaknęłam, ta zerwała się z łóżka.
- Odpowiedziałabym, jakbyś dała mi dojść do słowa.. - trochę ją uspokoiłam. - Byłam tam i ich widziałam.
- Tylko tyle?..
- A co byś chciała więcej? Mam ci opisywać kolor ich sofy w salonie, czy kolor płytek w kuchni? - powiedziałam z nutką sarkazmu w głosie.
- No nie, ale mogłabyś się bardziej wysilić..
- Tam jest świetnie, chłopcy też są świetni. Może być? - spojrzałam na nią pobłażliwym wzrokiem.
- No już, może, może... - odpowiedziała, chociaż wiedziałam, że dla niej to i tak za mało. - To ja idę, pa.
- No pa, pa. - pożegnałam się z nią i poszłam spać.
_____________________________________
Nie ma żadnego komentarza...o jak miło -.- *WYCZUJ.SARKAZM* Nie mam humoru ogółem, wali się wszystko.. Czemu każdy ma coś do mnie?! Moja siostra najlepsza, najwspanialsza, ideał, czysty ideał. Ja to jakieś nic. Mam wrażenie, że ludzie z Twittera są dla mnie bardziej bliżsi niż rodzina..Ah, no nic.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Three.

Siedziałam na łóżku i przeglądałam Twittera. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była już 15, więc domyślałam się, że to Harry. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Tak jak myślałam, stał tam loczek.
- Cześć. - powiedział, z rękoma włożonymi w kieszenie spodni, wciskając swój wzrok w moją twarz.
- Cześć. Wchodź. - zaprosiłam go do środka. - Napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. - uśmiechnął się.
- To w takim razie zapraszam Cię do mojego pokoju na górę.
Ruszyłam w stronę mojego pokoju, a on za mną. Gdy byliśmy na miejscu, usiadłam na łóżku i poklepałam ręką miejsce obok na znak, aby Hazz zrobił to samo.
- Więc... - zaczęłam - Chciałam Cię przeprosić za to w samochodzie.. to był impuls.
- Jeśli o to chodzi, to nie ma sprawy. Nawet więcej, podobało mi się. - zaśmiał się chłopak.
- Ej! - klepnęłam go w ramię - Ja tu próbuję być poważna!
Zielonooki nic nie odpowiedział, tylko wlepiał swój wzrok we mnie.
- Znamy się tak krótko, a ja już Cię całowałam... chore, prawda?
- Nie, co ty wygadujesz?! Chore? To nic takiego. Pocałowałaś mnie. Jakaś zbrodnia?
- No niby nie... - spuściłam głowę w dół - Ale pocałowałam i nie chcę niszczyć tej znajomości.
- A kto powiedział, że niszczysz albo ja chcę zniszczyć? - stawał się coraz bardziej poważny - Też tego nie chcę, także proponuję przyjaźń. Tak na początek. A później zobaczymy.
- Zgadzam się. Świetny pomysł! - powiedziałam, ale z małym entuzjazmem. Mimo, że wmawiałam sobie przyjaźń z Hazzą to i tak chciałam więcej, chciałam jego miłości, ciepła. - Może mały, przyjacielski przytulasek? - rozszerzyłam ramiona na znak przytulenia.
- No pewnie. - odparł, po czym legliśmy sobie w uścisku. Nie mogłam wytrzymać. Czułam jego ciało, ciepło. Nie wytrzymywałam, ale nie wyrywałam się. Chciałam go czuć przy sobie. To było świetne uczucie, lecz w końcu kiedyś musiało się skończyć.
- Jakoś mało przyjacielski ten uścisk... - spojrzał na mnie swoim "detektywistycznym" okiem.
- E tam, wydaje Ci się. - posłałam mu czuły uśmiech, a on odwzajemnił tym samym.
- Hm, a może chciałabyś poznać resztę?
- S-serio? - zapytałam z niedowierzaniem.
- No pewnie!
- I jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak! - bardzo się ucieszyłam. "Skakałam" ze szczęścia na łóżku, oczywiście nie dosłownie.
- To może teraz?
- Na prawdę? Mogłabym? Byłoby cudownie!
- Jasne! Czekam w samochodzie. - powiedział loczek wstając z łóżka i wychodząc z pokoju. Ja założyłam inną bluzkę oraz spodnie i wyszłam z domu.
Jechaliśmy około 15 minut. Zauważyłam, że skoro w tak krótkim czasie dojechaliśmy, oni muszą mieszkać gdzieś blisko mnie. Boże!
Harry, jak prawdziwy dżentelmen, wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Gdy wyszłam z pojazdu, moim oczom ukazał się duży, pomarańczowy dom.
- Jest piękny! Naprawdę! - powiedziałam.
- Fajnie, że ci się podoba. Wejdźmy do środka, mam nadzieję, że gdy ujrzysz wnętrze to twoje wrażenie będzie takie samo. - uśmiechnął się do mnie tak, że omal nie zemdlałam.
- Z pewnością. - odwzajemniłam się tym samym i ruszyliśmy.
Gdy weszliśmy do środka, miałam rację. Tam było pięknie! Te kolory na ścianach, kuchnia, salon, jadalnia! A to nie wszystko, bo były też schody na górę.
- Wspaniale tu jest! - nie wiedziałam co powiedzieć, więc powiedziałam zwykłe 'wspaniale'. 
- Chodź na górę, tam siedzą chłopaki. Poznasz ich.
- Jesteś pewien? Dopiero się poznaliśmy, a ja już was nachodzę w domu... 
- Nachodzisz? Przecież sam cię tu zaprosiłem! No już, już. Nie gadaj, tylko idziemy na górę. - i znowu zrobił ten swój zabójczy uśmieszek i znów mnie zabił. O Boże, ja kiedyś przez niego naprawdę umrę. Oby nie, bo chcę widzieć tą uśmiechniętą twarz jak najdłużej.
- No dobrze... - powiedziałam z "niechęcią", chociaż chciałam tam iść i ich zobaczyć, ale nie chciałam się narzucać.
Złapał mnie za nadgarstek i ciągnął na górę. Ja się nawet nie opierałam. Czułam te jego silne, długie palcie. 
Doszliśmy do pewnych drzwi, zza których było słychać jakieś krzyki.
- Oni tak zawsze, nie przejmuj się. - uspokajał mnie Hazz.
- Dobrze wiedzieć.
Otworzył drzwi i weszliśmy do pokoju, gdzie siedziała pozostała czwórka.
______________________________________________
Jest 3. Pisałam go długo, jak nigdy żadnego. Wow. Jutro chyba zamawiam Siłę Marzeń. Kiedyś w końcu trzeba :D Teraz idę spać. Dobranoc!

@luuvmyzayn

wtorek, 2 kwietnia 2013

Two.

Musiałam poczekać chwilę na Harry'ego, lecz na prawdę bardzo krótką chwilę.
- Cześć. Przepraszam, że się spóźniłem. Przeciągnęło nam się w wytwórni. - powiedział i usiadł naprzeciwko mnie. 
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam w się w jego stronę.
- Co zamawiasz? - spytał.
- Hmm, może... - zastanowiłam się chwilę, po czym odpowiedziałam - Na razie tylko wodę z cytryną. A ty?
- No to ja też.
Kelner przyszedł, a my złożyliśmy zamówienie. Gadaliśmy ze sobą o wszystkim i o niczym, było super! Nigdy z żadnym chłopakiem nie bawiłam się tak dobrze, jak z Harrym.
- O Boże, już 21! - powiedziałam po tym, jak spojrzałam za zegarek. - Chyba się zasiedzieliśmy... - lekko się zaśmiałam.
- Ale nie żałujesz?
- Ani trochę. - uśmiechnęłam się. - Co nie zmienia faktu, że powinnam już iść..
- Skoro tak... odwieźć cię?
- Nie, nie chcę ci sprawiać kłopotu. Przejdę się.
- Nie, coś ty, nie robisz! To jak? - zrobił ten swój "zalotny uśmieszek" przez który omal nie zeszłam na zawał.
- No skoro tak...
Wsiadłam z nim do samochodu i podwiózł mnie aż pod same drzwi.
- Dziękuję ci za ten wieczór, było świetnie. - przychyliłam się do niego, aby pocałować go w policzek, lecz nie wiem jakim cudem, ale pocałowałam go w usta. Chyba był w nich jakiś magnes... - Przepraszam, nie powinnam...
- Za co przepraszasz? Nic się nie stało... 
- Nie powinnam Cię była całować... ale to przypadkiem, bo, bo.. - chciałam coś powiedzieć, ale nie umiałam. Nie umiałam znaleźć argumentów, bo tak naprawdę to zrobiłam to specjalnie...
- Nie tłumacz się. Wszytko ok. - i ten jego najsłodszy uśmiech na świecie załatwił wszystko. Wszystkie moje obawy, że ta znajomość zakończy się właśnie w taki sposób. Ot tak mi przeszło? Niemożliwe. Co się ze mną dzieje?...
- Dziękuję Ci za ten wieczór. - powiedziałam, aby wreszcie zejść z tematu o pocałunku.
- Ja też Ci dziękuję. Mam nadzieję, że to nasz nie ostatni wieczór, hm? - uniósł lekko swoją lewą brew.
- Też mam nadzieję, że Cię jeszcze kiedyś spotkam.
- Dzwoń.
- Będę. Cześć! - powiedziałam i wyszłam z samochodu. Byłam wniebowzięta. To był najlepszy wieczór w moim życiu.

***


- I jak tam na randce? - zapytała Amanda od razu po tym, jak przeszłam ledwie przez próg drzwi.

- Świetnie... - powiedziałam jakbym była "na haju". Bo tak się czułam. Motylki latały mi po całym brzuchu. Co to za uczucie... poszłam po pokoju po piżamę i ruszyłam pod prysznic.
Gdy byłam po kąpieli, udałam się do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.

*NASTĘPNEGO DNIA*
Wstałam dość wcześnie, coś koło 7. Nie mogłam dłużej spać. Ciągle myślałam o wczorajszym wieczorze. Nie mogłam zapomnieć. Moje rozmyślania przerwał dźwięk dzwonka mojego telefonu. Harry napisał mi SMS.
"Cześć... przepraszam, że tak wcześnie."
"Nie szkodzi. I tak nie śpię. Nie mogę..."
"Ja też... ciągle myślę o tym, co wydarzyło się wczoraj."
"Mam tak samo. Nie wiem co się ze mną dzieje.."
"Może się spotkamy? Pogadamy sobie o tym i w ogóle."
"To może przyjdziesz do mnie około 15? Amanda idzie na spotkanie z Zaynem, bo wreszcie do niej napisał i cieszyła się jak głupia, a mama będzie w pracy. To jak?"
"Dobrze, to będę. A co do Zayna, to wiem. Wczoraj cieszył się przez cały dzień, 'Idę na randkę z Amandą, idę na randkę z Amandą!'. W niektórych momentach mieliśmy go dosyć, haha."
"Amanda miała podobną reakcję.. dobra, muszę kończyć. Idę coś zjeść i się ubrać. Pa :*:*"
"No to cześć. :*"
Gdy skończyłam SMS'owanie z Harrym, rzuciłam telefon na łóżko i zeszłam na dół, aby coś zjeść. Od razu zostałam zasypana pytaniami od Amy:
- I jak było? Jaki on jest? Całowałaś się z nim? Opowiadaj. - usiadła na krześle i zrobiła ciekawską minę.
- Może tak po kolei, pani ciekawska? - zaśmiałam się i usiadłam naprzeciwko niej.
- Nie gadaj, tylko opowiadaj!
- Było świetnie! Jest wspaniałym człowiekiem. Teraz dopiero się przekonałam, że te wszystkie plotki, jakim to on jest kobieciarzem, to po prostu kłamstwa. Jest wspaniały! - powiedziałam, po czym wzięłam chleb tostowy i robiłam sobie tosty. Wzięłam jajka z lodówki i zrobiłam jajecznicę.
- Jessy, nie odpowiedziałaś mi na jeszcze jedno pytanie... - jej ton brzmiał jak ton policjanta, który mnie przesłuchiwał.
- Na jakie pytanie? - odpowiedziałam, wyjmując tosty z tostera i nakładając jajecznicę na talerz. Wzięłam jeszcze trochę soku pomarańczowego i usiadłam przy stole.
- Dobrze wiesz jakie. Całowałaś się z nim? - zrobiła ten swój podstępny uśmieszek, który mnie denerwował.
- Tak... - powiedziałam, chwilowo ze smutkiem, lecz zaraz się uśmiechnęłam, bo przypomniał mi się Harry.
- Ooo... czy ja o czymś nie wiem, siostrzyczko? - zrobiła wielkie oczy, jakby ducha ujrzała.
- Nie i zapewniam Cię, że jak będzie coś, o czym powinnaś wiedzieć, to Ci powiem. Nie bój się.- zaśmiałam się pod nosem. - Harry ma dzisiaj przyjść, jak ty i mama wyjdziecie z domu.
- Aha... chcecie być sam na sam? Rozumiem. - zaśmiała się, a ja klepnęłam ją w ramię
_________________________________________

Taki niezbyt ten rozdział... ;/ Zrobię niedługo jakiś nagłówek. Tzn, nie zrobię tylko z neta ściągnę xd Nie mam już AP, więc nie zrobię sama. Następny rozdział niedługo, jak zawsze hehe ;) Dobranoc! xx

@luuvmyzayn